Długo trzymałam to w tajemnicy i to niepotrzebnie! W mojej szkole organizowane są kursy, które doszkalają wybraną grupkę osób w różnych kategoriach. Są kursy gastronomiczne, baristyczne i barmańskie. Na te ostatnie niestety zapisać się już nie będę mogła- dziękuję za to, że urodziłam się w grudniu- ponieważ kursy są tylko do 2014 roku.
![]() |
| Mus czekoladowy |
Kurs Gastronomiczny
Składa on się z ponad pięciogodzinnych lekcji na których gotujemy lub pieczemy potrawy, których nigdy nie zrobilibyśmy na lekcjach w szkole ze względu finansowych-lekcja o dziczyźnie kosztowała tyle ile kosztują wszystkie lekcje w miesiącu normalnie w szkole- oraz ze względów czasowych- trzy godziny lekcyjne to bardzo mało, by robić skomplikowane i długo trwające dania.
Odbyły się już dwa takie kursy, na pierwszych zajęciach robiliśmy potrawy z dziczyzny takie jak galantyna z bażanta, przepiórki faszerowane, czy terrina z jelenia. Wczoraj natomiast był bardzo przeze mnie wyczekiwane desery. Szczególnie ciesze się dlatego, że dużą wagę przywiązano do dekoracji.
Parę przepisów z wczorajszego dnia pojawi się za niedługo na blogu. Kurs nosił tytuł Desery bankietowe, więc potrawy podawane były w małych ilościach, jak już wspominałam z wykwintną dekoracją. Sądzę, że naprawdę wyglądały uroczo! Głównie robione były galaretki, ale nie zabrakło sufletu czekoladowego, przepysznej delicji oraz pianki jogurtowej.
Na pewno jeszcze nie raz zdam Wam relację z niejednego kursu, a za miesiąc wrzucę podsumowanie wraz z większą ilością zdjęć niż dzisiaj. Co sądzicie o uczęszczaniu na takie kursy? Czy wnoszą coś do życia i szlifowania zawodu? Czekam na wasze komentarze!




